Od Kościoła pobożnych praktyk do Kościoła, który jest wspólnotą miłości i relacji

Kiedy Jezus przychodzi do Marty, Marii i Łazarza, to spotkanie odbywa się w domu – nie w świątyni ale w domu. Tak samo jest z Abrahamem – Bóg przychodzi do Jego namiotu. Ten nasz Bóg jest właśnie taki: chodzi po wsiach od domu do domu: taki powsinoga.

Dlatego cieszą mnie takie spotkania poza kościołem, w których biorą udział ludzie z kościoła. Musimy uczyć się wzajemnych relacji: spotkania, żartów, rozmów. Może nawet łatwiej wspólnie się modlić niż razem rozmawiać? A przecież jedno powinno prowadzić do drugiego. Kiedy się spotykamy, jest okazja żeby bardziej się poznać, nawiązać kontakty, powymieniać opinie, poprosić o pomoc, dać dobrą radę. Dlatego cieszę się na spotkania ludzi, którzy znają się z kościoła i potrafią się spotkać poza swoją świątynią.

Tytuł tego wpisu to słowa biskupa Muskusa. A to dalsze jego podpowiedzi: „Każdy z nas ma być takim „świętym z sąsiedztwa”, a więc świętym dla innych: dla sąsiadów, którzy nie chodzą do kościoła, dla tych, którzy się nie modlą, dla tych, którzy jawnie lekceważą Ewangelię – podkreślał.- Przechodzimy z myślenia o Kościele jako wspólnocie tradycji i tożsamości do wizji Kościoła jako miejsca tworzonego przez ludzi, którzy osobiście spotkali Jezusa na drodze swojego życia i chcą żyć z Nim w bliskości. Trzeba przejść od Kościoła pobożnych praktyk do Kościoła, który jest wspólnotą miłości i relacji”.

Wczoraj byłem na weselu. Patrzyłem na ludzi i … przyszedł mi szalony pomysł do głowy. Jestem przekonany, że Jezus chodził na wspólne tańce 🙂