Pan Jezus przyniesiony – ks. Mieczysław Puzewicz

Jeżeli nie znajdziemy czasu dla ludzi, żeby ich posłuchać, zrozumieć i pokochać, nie spotkamy Pana Jezusa i smutne będą Święta. Pan Jezus tak wymyślił, że ludzie mają Go nieść ludziom. A zaczęło się od Apostołów, o których dziś mowa w Ewangelii. Oni pojęli, że mają zanieść Pana Jezusa innym ludziom.

Nam też Pana Jezusa przynieśli ludzie, dziadkowie, rodzice, przyjaciele. My na te Święta przyniesiemy prezenty, ale to lipa, pocieszenie na dziesięć minut. Możemy też przynieść im Pana Jezusa. Ale to pod warunkiem, że znajdziemy czas, aby ich wysłuchać, przygarnąć i w sercu przytulić.

Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. 

A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». 

Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. 

Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie». (Mt 9, 35 – 10,8)

Perygrynacja ikony św. Augustyna

Tak wygląda ikona św. Augustyna – patrona naszej parafii. Jest u nas od 26 sierpnia. Człowiek, który ją pisał, – pan Jacek, robił to z intencją: o jedność wśród nas. Dlatego św. Augustyn „trzyma” na ręce kościół z Kostowa. Obecnie ikona „wędruje” po parafii: od rodziny do rodziny, od domu do domu. Można ją zabrać do siebie na 24 godziny, choć nie trzeba. Ikona jest jak zdjęcie kochanej osoby – to coś więcej niż obraz – to obecność. Zabierając ją do swojego domu, trzeba przy niej razem być (w każdym domu wg. własnego uznania). Następnie trzeba ją zanieść do sąsiada. To znowu zakłada jakąś formę obecności, kontaktu, spotkania. I o to chodzi! Możemy razem ze sobą być, modlić się za siebie, coś dobrego sobie przekazać.